Droga przez Ural i Kazań

Kazań

Z Jekaterynburga główna droga do Kazania prowadzi przez Perm. Jednak nawigacje uparcie chcą jechać krótszą drogą, niejako na przełaj. Oglądam mapę dokładnie. Hmm… tam nie ma żadnej ważniejszej drogi. Z drugiej strony, nawet jeśli się wpakujemy na jakieś bezdroża to możemy zawrócić, mamy jeszcze trochę czasu. Po dłuższym namyśle decydujemy, aby nas poprowadził Wujek Google 🙂

Gdy zjechaliśmy z głównej drogi boczna niczym nie różniła się od poprzedniej. Tylko może ruch trochę mniejszy. Znowu skręcamy – droga trochę węższa, ale tragedii nie ma. W końcu jedziemy przez jakiś wioski, droga dalej asfaltowa a widoki piękne.

Ural najbardziej przypomina mi nasze Bieszczady. Góry te nie są zbytnio wysokie, a podjazdy zbytnio strome. W większości jedziemy lasami lub przez łąki. Tylko w jednym, najwyższym punkcie, gdzieś między drzewami, udało nam się zobaczyć skały.

Już za Uralem nawigacja każe nam ponownie skręcić w prawo. I tu jedyny raz doświadczamy rosyjskich bezdroży. A wszystko to „dzięki” Wujkowi 🙂

Odcinek 70 km oryginalnie był dość przyzwoitą szutrówką. Niestety, dla nas niestety, w jej miejsce budują drogę asfaltową, w większość śladem starej drogi. I tu zaczęły się problemy. Choć ruch niewielki to wyboje zmuszały nas wielokrotnie do jazdy na pierwszym biegu. Cały odcinek Tastuba – Karaidiel przejechaliśmy w około 3 godziny. Bałem się, że na tym bezdrożu złapiemy kolejnego kapcia. Na szczęście wszystko było ok. Tylko auto przybrało wojskowe barwy akcji pustynna burza 🙂

Na końcu drogi znajduje się most zwodzony. Na jego końcu szlaban. Okazało się, że za przejazd nim trzeba zapłacić 35 rubli. Co zrobić, płacimy. Nie uśmiecha się na zawracać i ponownie pokonywać 70 km bezdroży 😉

Kilkadziesiąt kilometrów dalej był niemal identyczny most. Tym razem opłata to 70 rubli. Normalnie zdzierstwo! Były to jedyne opłaty drogowe, jakie ponieśliśmy w Rosji.

Tym razem noc spędziliśmy w samochodzie przy drodze na Kazań. O poranku ruszyliśmy dalej.

Kazań nas zauroczył praktycznie od pierwszego wejrzenia. Zaparkowaliśmy auto na darmowym parkingu pomiędzy stadionem i cyrkiem a sam widok z auta przyprawiał nas o uśmiech na twarzy.

Tuż przed wyjazdem z Kazania

Pierwszy spacer po mieście, mimo temperatury dochodzącej do 35 stopni, przyprawiał nas co chwilę w zachwyt. Zresztą zobaczcie sami:

Gdy wróciliśmy do auta nie mieliśmy już sił na nic. Upał był straszny. Dopiero wieczorem wybraliśmy się, aby zobaczyć drugą część miasta, a potem jeszcze raz to samo ale by night. Wow!

Czas opuścić Kazań. Do Moskwy mamy cały dzień drogi.

Następnego dnia rano widzimy wielkie drogowskazy kierujące do czegoś wpisanego na listę UNESCO. Po sprawdzeniu o co chodzi okazało się, że jest to wyspa Swijażsk, na której znajduje się 7 cerkwi i jest do dziś zachowana w oryginalnym stylu. Co ciekawe, wioska stała się wyspą dopiero w 1957 r. kiedy wody Wołgi się podniosły. Wcześniej było do wzgórze tuż nad rzeką. Zbaczamy z trasu o 12 km i robimy sobie spacer po wyspie. Choć wstęp jest bezpłatny to wejście prowadzi przez bramki. Dlatego musieliśmy najpierw udać się do kasy po odpowiedni bilet.

Późnym wieczorem docieramy w okolicę Moskwy. Ale to już kolejna historia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s